Julia Walatek prowadzi serię warsztatów dla pracowników instytucji publicznych o przemocy w różnych kulturach. Przeczytajcie, jak z pełnym poszanowaniem cudzej integralności warto wspierać się nawzajem, niezależnie od przebytej drogi.
Julia Walatek prowadzi serię warsztatów dla pracowników instytucji publicznych pt. Postrzeganie przemocy i jej akceptowalność w różnych kulturach. Uczestnicy i uczestniczki mówią po nich między innymi: „Dziękuję bardzo za możliwość udziału w szkoleniu. Naprawdę było warto, a kilka godzin minęło w oka mgnieniu. Pozostał niedosyt, więc czekam na kolejne szkolenia” i „dla mnie za krótko, treści jest tyle, że ten warsztat mógłby trwać dwa dni”.
Dlaczego te szkolenia są tak rozchwytywane, co jest w nich ważne, co wnoszą, jak są odbierane przez osoby uczestniczące? Przeczytajcie, nawet jeśli nie pracujecie w sektorze publicznym. Każdy z nas miewa czasem kontakt z osobami w rozmaitych kryzysach, stojących przed trudnościami i wyzwaniami, które wydają się być nie do pokonania. Opowieść Julii, chociaż dotyczy wspierania osób z doświadczeniem migracyjnym i uchodźczym, jest dość uniwersalną lekcją empatii i wspierania z pełnym poszanowaniem cudzej integralności.
Julia koncentruje się na specyfice trzech kultur, z którymi pracownicy polskich instytucji publicznych najczęściej mają do czynienia: ukraińskiej, białoruskiej i czeczeńskiej. Odwołując się do podejścia międzykulturowego, podkreśla, że funkcjonowanie człowieka można rozumieć poprzez trzy wzajemnie powiązane obszary: kulturę, tożsamość oraz wspólnotę.
Mówi: „Kultura – rozumiana w szerokim, antropologicznym sensie – obejmuje materialny, intelektualny, duchowy i emocjonalny dorobek ludzi oraz sposoby nadawania znaczeń światu. W dużym stopniu kształtuje ona tożsamość osobistą, społeczną, wpływając na to, jak myślimy, co uznajemy za ważne i jak się zachowujemy. Wyrażamy siebie poprzez język ojczysty. Zabronić uchodźcy rozmawiać w języku rodzinnym, to tak, jakby oczekiwać, że wymaże siebie, zrezygnuje ze swojej tożsamości, swojego »ja«. Wspólnota natomiast daje człowiekowi poczucie przynależności, bezpieczeństwa i bycia akceptowanym. Jest przestrzenią, w której jednostka może doświadczać wsparcia i ochrony, co ma istotne znaczenie dla dobrostanu psychicznego. Brak wspólnoty i długotrwała samotność mogą natomiast pogłębiać poczucie wyobcowania.
Lubię porównywać te trzy obszary do drzewa, gdzie kultura to korzenie, tożsamość to pień, a wspólnota jest koroną. Każdy z nich jest ważny, wpływa wzajemnie na siebie. Możemy odciąć część korzeni z różnych powodów, jednak gdybyśmy chcieli wykorzenić całe drzewo, to ono uschnie. To tak jakbyśmy stracili kontakt z naszym autentycznym, prawdziwym »ja«, powstałoby pytanie o to »kim jestem«, o sens naszego istnienia. To stan zawieszenia pomiędzy »tam już mnie nie ma«, a »tu jeszcze nie jestem u siebie« Często pojawiają się wtedy kryzysy, stany depresyjne, lękowe, objawy psychosomatyczne. Z tego względu integracja nie powinna polegać na rezygnacji z własnej kultury, tożsamości czy wspólnoty na rzecz nowej, lecz na tworzeniu przestrzeni do ich łączenia i współistnienia, co może być źródłem wzajemnego wzbogacenia”.
Julia także zwraca uwagę na to, że “każdy uchodźca, niesie ze sobą niewidzialny »plecak« traumatycznych doświadczeń uciekając od wojny, reżimu, kataklizmów, czyli sytuacji zagrażających życiu. Pogłębianie świadomości, zrozumienia istoty tego »plecaka«, a zwłaszcza szacunek dla tożsamości przy pełnym uznaniu całego tego bagażu ma ogromne znaczenie w pracy w sektorze publicznym, ale nie tylko: pomaga poszerzać perspektywy, wspiera w rozumieniu indywidualnych potrzeb, ale i różnych napięć na styku międzykulturowym – po to, by unikać konfliktów i mądrze sobie z nimi radzić.
Często uczestnicy warsztatów łapią się na tym, że posługują się stereotypami, przekonaniami a czasem uprzedzeniami – co nie pomaga w zrównoważonym, odpowiedzialnym i efektywnym projektowaniu i realizowaniu współpracy międzykulturowej, a zwłaszcza takiej, która opiera się siłą rzeczy na zależnościach między osobą potrzebującą wsparcia, a tą która tej pomocy może udzielić. Bo chodzi o to, żeby JAKOŚĆ pomocy była dostosowana do realnych potrzeb danej osoby żyjącej w swoim własnym określonym świecie, ze swoim “plecakiem” – żeby pomoc była skuteczna, wzmacniała podmiotowość, stabilność i niezależność, nie odbierała sprawczości, godności.
Nazywamy ten »plecak« żałobą migracyjną. W literaturze zjawisko to opisywane jest także jako Syndrom Ulissesa, zgodnie z koncepcją opracowaną przez dr Josebe Achotegui. Syndrom ten obejmuje m.in.:
– tęsknotę za bliskimi i rodziną, którzy często nadal przebywają w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia lub już nie żyją;
– język, który jest niezbędny, by się odnaleźć w nowym kraju, a nauka języka obcego może być utrudniona poprzez zaburzone funkcjonowanie systemu poznawczego, ze względu na tryb przetrwania, w którym się znajdują;
– uchodźcy tracą kontakt ze swoją kulturą: muzyką, zapachami itd.;
– tracą fizyczny kontakt z ojczyzną, co może wiązać się z cierpieniem i tęsknotą;
– zmienia się też status społeczny, w swoim kraju mogli obejmować stanowiska na wysokim szczeblu, a w nowej rzeczywistości często muszą wykonywać pracę poniżej swoich kompetencji;
– poczucie przynależności, które utracili w swojej społeczności, a w nowej mogą się spotykać z dyskryminacją, odrzuceniem;
– wreszcie zagrożenie fizyczne. Często sama droga do nowego kraju jest niebezpieczna i trudna, jest duże ryzyko doświadczenia przemocy.
Wszystkie te przeżycia prowadzą do objawów psychosomatycznych na przykład takich jak problemy ze snem, uczucie wyczerpania i ciągłego zmęczenia, smutku, nadmiernej czujności, lęku czy różnego rodzaju bólu w ciele, bólów reumatycznych, nadciśnienia, osłabienia układu immunologicznego.
Tego »plecaka« nie możemy nikomu zabrać, nie możemy podmienić na nasz, nie możemy też go ignorować. Pogłębianie świadomości, zrozumienia istoty tego zjawiska pozwala to na skuteczne, mądre wsparcie z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb jednostki, przywracając jej poczucie sprawczości i godności. Są takie słowa Tomasza Zielińskiego, które bardzo lubię: »Nie ma ludzi zamkniętych, są tylko niewysłuchani«”.
Na koniec Julia mówi “w zawodach pomocowych jest jedna ważna zasada – wsparcie innych zaczyna się od dbania o własną stabilność i dobrostan. Im bardziej osoba pomagająca jest spokojna i ugruntowana, tym skuteczniej może wspierać innych. Posługując się metaforą, nawet w obliczu »sztormu« można pełnić rolę latarni morskiej, nie zatrzymamy burzy, jednak wskażemy bezpieczny kierunek. Obecność jednego życzliwego i uważnego człowieka może realnie wpłynąć na czyjąś historię”.
…
Julia Walatek – psycholożka, psychotraumatolożka, konsultantka kryzysowa, trenerka biznesu, terapeutka EMDR, specjalistka Somatic Experiencing (SE) w trakcie szkolenia. Posiada wieloletnie doświadczenie w zakresie edukacji dorosłych, konsultacji psychologicznych oraz interwencji kryzysowych. Specjalizuje się w pracy z dorosłymi m.in. z traumą, PTSD, ostrymi kryzysami, żałobą, torturami, ocalałymi, przemocą oraz zaburzeniami psychosomatycznymi. Praktykuje w języku polskim, ukraińskim i rosyjskim, a także pracuje pod regularną superwizją. Jest członkinią Polskiego Stowarzyszenia Terapii EMDR. Obecnie prowadzi prywatną praktykę Nietypowe Rozmowy, współpracuje z Polskim Forum Migracyjnym oraz Fundacją Feminoteka.
…
Warsztaty dla pracowników instytucji publicznych finansowane są ze środków projektu „Mazowieckie Mosty Międzykulturowe” współfinansowanego ze środków europejskich w ramach programu Fundusz Azylu, Migracji i Integracji na lata 2021–2027, cel szczegółowy: Legalna migracja i integracja.
#FunduszeEuropejskie #FunduszeEU